Pizzo Calabro

Miasto lodów i najlepszej pizzy jaką jedliśmy w Kalabrii

Do Pizzo pojechaliśmy głównie ze względu na znalezioną w sieci informację, że jest to miasto lodów – „citta di gelato”. Oprócz podróżowania lubimy też dobrze zjeść, więc czytając o mieście lodów nie mogliśmy przejść obok tej informacji obojętnie. Można być pisać, że kalabryjskie miasteczka obfitują w uliczki, w których można się „zgubić” i chodzić bez celu, ale ten kto podróżuje z dziećmi wie, że lepiej się nie gubić, chyba, że szuka się lodów 😛

Tartufo oznacza po włosku truflę. Historia tych słynnych lodów jest w skrócie taka, że w 1952 pewien cukiernik miał przygotować deser na wesele, jednak pech chciał, że miał mniej pucharków do lodów niż gości. Pomysłowo wybrnął z tej sytuacji, formując kulkę lodową z połączenia dwóch smaków i dodania rozpuszczonej czekolady do środka. Swój nowy deser zawinął w papier i włożył do zamrażarki, co sprawiło, że mógł podawać go na talerzach. Lody stworzone przez Giuseppe di Maria (bo tak zwał się ów cukiernik) do dziś można spróbować w jego lodziarni, Barze Dante znajdującym się na Piazza Della Repubblica, głównym placu Pizzo. Oczywiście nie mogliśmy tam nie iść i było warto 😊.

Bar Dante

Tartufo można dostać w każdej z lodziarni na Piazza Della Repubblica. Można je zjeść praktycznie w całej Kalabrii, ale wszystko zaczęło się w barze Dante w Pizzo. Do wyboru są różne warianty, my zdecydowaliśmy się jednak na tradycyjne orzechowo-czekoladowy, pistacjowy i, dla Laury jako fanki wszystkich lodów w kolorze żółtym, cytrynowy. Jednak to nie w mieście lodów jedliśmy najlepsze lody w Kalabrii. W citta di gelato jedliśmy najlepszą pizzę w Kalabrii😊, ale o tym później.

Pizzo to nie tylko lody i pizza. To też urokliwy ryneczek z widokiem na morze, znajdujący się przy głównym placu miasta, zamek Murata a także Chiesa di Piedigrotta, czyli kościół wyrzeźbiony w skale. Kościół znajduje się na niepozornej plaży na obrzeżach Pizzo. Żeby do niego dojść trzeba zejść po dość licznych schodach, więc nie próbujcie tam zabierać wózka. Akurat w czasie kiedy się tam pojawiliśmy, kościół był zamknięty dla zwiedzających. Mogliśmy zobaczyć jedynie od zewnątrz wyrzeźbione w skale figury świętych i rzeczywiście robią one wrażenie. Historię kościoła oraz zdjęcia od środka możecie znaleźć tutaj.

Większą atrakcją okazała się jednak plaża tuż przy kościele, która była cudownie pusta, a morze turkusowe z licznymi skalnymi zatoczkami, gdzie dzieci mogły się spokojnie kąpać i zbierać kamienie. Cóż, proza życia😊 Była to jedna z najładniejszych plaż, które udało nam się zobaczyć, lecz Pizzo dysponuje kilkoma innymi bliżej miasta, też wartymi odwiedzenia.

Po porannym plażowaniu przyszedł czas na jedzenie i trochę nam zajęło nim znaleźliśmy się ponownie na Piazza Della Repubblica. Było już około 15:00, więc z duszą na ramieniu zaczęliśmy nasze poszukiwania miejsca na obiad. Okazało się, że trafiliśmy do jedynej restauracji, która wciąż serwowała pizzę. I to nie byle jaką! Najlepszą jaką jedliśmy w czasie całego pobytu w Kalabrii! Pizzeria nazywa się Ristorante Pizzeria Il Porticato. Adres: Piazza della Repubblica n° 57, 89812 Pizzo. Najtańsza pizza margherita kosztowała 4 euro, a najdroższa ok 9 euro. Ale ten smak i ciasto są nie do porównania. Jedliśmy same dobre pizze w Kalabrii, ale tamta była po prostu naj. Smakowała nam do tego stopnia, że w dniu powrotu zaplanowaliśmy przystanek w Pizzo tylko po to, żeby ją zjeść po raz ostatni przed powrotem do Warszawy.

Pizzo odwiedziliśmy w sumie trzy razy i za każdym razem odkrywaliśmy coś nowego.  Raz nawet na chwilę udało nam się pobłądzić po wąskich uliczkach miasteczka. Dzieciom również się podobało, bo jadły pyszną pizzę no i były w mieście lodów, więc nie było szans żeby wyjechać niezadowolonym!

0 0 votes
Article Rating
Zapisz się
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments