Kalabria – Morze Tyrreńskie

Swój pobyt w Kalabrii rozplanowaliśmy na dwa tygodniowe etapy. Pierwszy spędziliśmy nad morzem Tyrreńskim w wiosce turystycznej Marina di Zambrone. Na miejsce noclegowe wybraliśmy znaleziony na Booking.com ośrodek Park Oasi.

Z lotniska Lamezia Terme jechaliśmy tam ok 1,5 h. Droga bardzo dobra, widoki piękne, jedyne co psuło pierwsze wrażenie to śmieci leżące wzdłuż drogi. Niestety Włosi na południu, podobnie jak Grecy, mają problem z gospodarką odpadami.

Gdzie spaliśmy?

Park Oasi, ośrodek wakacyjny, który wybraliśmy, to obiekt bardzo przyjazny rodzinom z dziećmi. Jest usytuowany nad samym morzem. Ma własną plażę przylegającą do restauracji, gdzie każdy gość ośrodka ma wyznaczony parasol z leżakami na cały okres pobytu. W ramach pobytu dostępny jest również bezpłatny parking i odkryty basen.

Spaliśmy w nowym apartamencie na wzgórzu z przepięknym widokiem na morze. Ośrodek dysponuje też domkami położonymi bliżej plaży, które mają aneks kuchenny. Apartamenty zostały oddane do użytku w sezonie 2019. W trakcie naszego pobytu część z nich była wciąż wykańczana, jednak nie wpływało to na jakość pobytu. Apartamenty składały się z części sypialnianej, gdzie było łóżko podwójne oraz łóżko piętrowe oraz z łazienki. Każdy apartament ma własny taras lub balkon z suszarką do ubrań i zestawem mebli ogrodowych.

Wszystko jest nowe, działa klimatyzacja, w łazience jest prysznic, a w pokoju mały telewizor. Jeśli ktoś chciał można było bez problemu zadzwonić po obsługę, która podjeżdżała pod apartamenty meleksem i zawoziła gości pod restaurację. Będąc na dole można było zamówić podwózkę do pokoju. Gdy nie było chęci na wspinaczkę, super sprawa.

Sam obiekt jest usytuowany wśród drzew, teren jest zadbany i przyjemny, szczególnie po południu, kiedy zaczyna się robić chłodniej i chowa się słońce. W ciągu dnia ciężko jest jednak na dłuższą metę schować się przed słońcem. Temperatury w lipcu codziennie sięgały 32-35 stopni, a wieczorem spadały do 24-26.

Dlaczego Park Oasi?

Park Oasi był dla nas połączeniem wygody bycia w hotelu (mimo że hotelem nie był) oraz swobody nie bycia na all inclusive. Nie jesteśmy fanami tłocznych resortów, lubimy wyjeżdżać poza miejsce, w którym śpimy a Zambrone stanowiło doskonałą bazę na krótkie wycieczki. Poczuliśmy autentyczną atmosferę włoskich wakacji, bo goście ośrodka to byli przede wszystkim Włosi.

Co jedliśmy?

Wybierając opcję HB mieliśmy śniadania oraz obiadokolacje w cenie. Na miejscu można było za dodatkową opłatą zjeść lunch. Zostając w ciągu dnia na terenie ośrodka korzystaliśmy z tej opcji, co było bardzo wygodne.

Śniadania Włosi jedzą głównie na słodko. Oprócz różnych ciast, ciasteczek, rogalików, pysznej mocnej kawy i tostów, serwowano nam również na życzenie jajka w różnej postaci. Można było też zrobić sobie tosty czy kanapki –  była szynka i ser, ale pieczywo to nie jest najmocniejsza strona włoskiej kuchni.

Za to obiadokolacja to była prawdziwa rozpusta. Do wyboru mieliśmy zawsze jedną z trzech propozycji, dzieci miały własne menu, a na koniec dostawaliśmy mały deser. Kolację zaczynaliśmy ok 20:00 a kończyliśmy zawsze po 22:00. Włosi zaczynają najczęściej od makaronu lub zupy jako PRIMO, na SECONDO najczęściej jest mięso lub ryba, a do tego wybrana sałatka lub pieczone ziemniaki. Porcje były dość spore, więc codziennie zjadaliśmy jakby dwie kolacje. Dzieci dostawały różnorodne potrawy – makarony, risotto z pomidorami, sznycel cielęcy, szynkę z mozzarellą, rybę. Nawet nasza córka, która je bardzo wybiórczo, wychodziła najedzona. Wszystko przeważnie było pyszne lub, co najmniej, bardzo dobre. Jedzenie kalabryjskie jest proste, makarony nie opierają się na mnogości składników, ale są przy tym genialne w smaku. Więcej o kulinarnej stronie Kalabrii przeczytacie w osobnym wpisie tu.

Co dla dzieci?

Park Oasi oferuje dla dzieci:

  • odkryty basen, gdzie dzieciaki mogą szaleć w brodziku (jest wymóg noszenia czepków)
  • dostęp do morza i plaży z kamieniami
  • animacje w ciągu dnia i mini disco wieczorem po kolacji
  • plac zabaw, ale byliśmy tylko raz bo przegrywał z basenem, poza tym wymagał już trochę remontu
  • w restauracji były krzesełka i menu dla dzieci
  • przy basenie były toalety, przewijak, prysznic i przebieralnia
  • przy restauracji na tarasie są piłkarzyki, scena gdzie odbywają się wieczorne animacje oraz bar, gdzie dzieci kuszą lody i inne smakołyki zza lady, a dorośli mogą zamówić sobie drinki i inne napoje
  • za dodatkową opłatą można wynająć łóżeczko turystyczne

Wieczorny tryb życia Włochów tyczy się, co oczywiste, również dzieci. Jeśli chodzicie wcześnie spać, to Włochy nie są dla Was najlepszym wyborem. Mini Disco i animacje wieczorne zaczynały się o 21:30, ale nasze dzieci szybko dopasowały się do tego rytmu 😊. Animacje prowadzili młodzi animatorzy w języku włoskim, jednak bariera językowa nie istniała w zabawach tanecznych. Jak dzieci nie chciały tańczyć, to biegały po tarasie lub wymyślały swoje zabawy. Kilka razy animatorzy przygotowali specjalne atrakcje dla wszystkich. Pierwszego dnia po przyjeździe mieliśmy okazję oglądać pokaz ognia na plaży z muzyką w tle, a innego braliśmy udział w wieczorze kalabryjskim z degustacją regionalnych potraw. Była też organizowana romantyczna kolacja dla dorosłych przy stolikach rozstawionych na plaży przy zachodzie słońca. Dzieci miały wtedy zorganizowaną opiekę, wspólne zajęcia i oddzielną kolację z pizzą. Niestety nasze maluchy nie pozwoliły nam skorzystać z tej atrakcji (jeszcze).    

Czy warto jechać?

Zdecydowanie tak! Sam ośrodek jest naprawdę fajnie położony. Jedzenie w restauracji było bardzo smaczne, a samo Zambrone to idealna baza do dalszego zwiedzania Kalabrii i krótkich wycieczek. Park Oasi to miejsce przyjazne rodzinom z dziećmi, przetestowaliśmy, i zdecydowanie możemy polecić😊

Minusy?

Wspinaczka z wózkiem do apartamentu bywała minusem, zwłaszcza po obfitej kolacji. Jednak łatwo można było zniwelować ten minus podróżując meleksem. Taka przejażdżka była dla wszystkich, a szczególnie dla dzieciaków, dodatkową atrakcją.

Sprawna obsługa kelnerska, oprócz managera sali, nie mówiła po angielsku. Wszyscy się jednak bardzo starali i nie mieliśmy żadnych złych doświadczeń. Kelnerzy dogadywali się z dziećmi w języku uniwersalnym – przybijając im z uśmiechem piątki😊

Uśmiech i przybita piątka czynią cuda
Piąteczka
Nasze wycieczki i wrażenia z pierwszego tygodnia zebraliśmy w osobnych wpisach. Klikajcie poniżej po więcej szczegółów.

ZAMBRONE i RIACI  

TROPEA – miasto na skale

PIZZO – miasto lodów i najlepszej pizzy jaką jedliśmy w Kalabrii!

0 0 votes
Article Rating
Zapisz się
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments