Wybrzeżem Morza Jońskiego – Locri, Siderno i Bovalino

W poszukiwaniu nowych plaż w okolicy Gerace pojechaliśmy odwiedzić Locri, Bovalino oraz Siderno. Po drodze przejeżdżaliśmy przez mniejsze miasteczka i wsie, ale krajobraz wyglądał wszędzie podobnie. Porównując wybrzeże Morza Tyrreńskiego i Jońskiego w mojej ocenie korzystniej wypada to pierwsze. Wybrzeże Morza Jońskiego mimo szerszych plaż zachwyca mniej.  Plaże są przeważnie kamieniste. Jednak okolica jest ciekawsza przyrodniczo ze względu na bliskość Parku Aspromonte. Nadmorskie miasteczka nad morzem Jońskim nie są też tak turystyczne jak np. Tropea.

Locri

Locri do 1934 r. było częścią Gerace i funkcjonowało pod nazwą Gerace Marina. Trafiliśmy tam pewnego mniej słonecznego dnia, ciekawi plaż po stronie Morza Jońskiego. Plaża w Locri jest piaszczysto – kamienista. Wzdłuż plaży ciągnie się długa promenada. Jest gdzie zaparkować, zjeść, a nawet znaleźć cień, bo wzdłuż promenady rosną palmy. Plaża jest publiczna z wydzielonymi częściami lido, czyli płatnymi leżakami.  Podobało nam się również ze względu na place zabaw przy promenadzie, gdzie wydzielono strefy dla młodszych dzieci i starszaków. Po raz kolejny odnieśliśmy wrażenie pustki, jakby sezon jeszcze się nie zaczął lub już się skończył. Zapytałam nawet o to jedną z pracownic naszej agroturystki, która odpowiedziała, że Włosi najczęściej jeżdżą na wakacje w sierpniu, bo wtedy jest najcieplej (jeszcze cieplej?!).

Locri zrobiło na nas dobre wrażenie, mimo że oprócz zatrzymania się przy promenadzie tylko przejechaliśmy przez miasto. W Locri znajdował się również najbliższy nam supermarket, w którym można było zrobić większe zakupy oraz kupić pieluchy i rzeczy dla dzieci.

Siderno

Bezpośrednio z Locri sąsiaduje Siderno. Miasteczko oferuje długą, szeroką i kamienistą plażę oraz łagodne zejście do morza. Nie napiszę o nim wiele więcej, ponieważ byliśmy się tam tylko kąpać, a samo miasto niczym szczególnym nie wyróżniło się na tle innych.

Bovalino

Do Bovalino trafiliśmy ze względu na restaurację La Tenuta Del Conte Ruggero. Mimo, że dojazd zajął około 35-40 minut to było warto. Sama restauracja położona jest na wzniesieniu i dysponuje rozległym ogrodem, podzielonym na kilka części. W tym samym czasie mogą tam odbywać się rożne mniejsze przyjęcia. Dla dzieci jest ogromna przestrzeń do biegania na zewnątrz oraz mały plac zabaw z widokiem na wybrzeże. Ogród, w którym ustawione były stoły w trakcie naszej wizyty został klimatycznie oświetlony lampkami. Tego dnia gościom restauracji umilała czas również muzyka na żywo. Jak praktycznie zawsze – byliśmy pierwszymi gośćmi restauracji😊 Jedzenie było bardzo smaczne, zamawialiśmy głównie pizzę oraz desery. Ceny takie jak wszędzie w Kalabrii, czyli za np. pizzę trzeba było zapłacić między 4 a 10 euro w zależności od dodatków. Na pochwalę zasługuje również bardzo dobrze zorganizowana oraz mówiąca po angielsku obsługa. Ludzie zaczęli się schodzić kiedy my zaczęliśmy myśleć o powrocie do hotelu😊 Ogród dosłownie zapełnił się po 21:00 i wtedy też zaczął się mini koncert. Nasze dzieci były zachwycone muzyką, my zresztą również, bo spędziliśmy naprawdę przyjemny wieczór i każdy wracał zadowolony.

0 0 votes
Article Rating
Zapisz się
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments