Australia – co warto wiedzieć przed wyjazdem?

Zanim wyjedziemy do Australii warto wiedzieć, że jest ona tak piękna i zróżnicowana, że na pewno będziemy chcieli jeszcze tam kiedyś wrócić. Co nie zmienia faktu, że do podróży (szczególnie z dziećmi) należy się dobrze przygotować. Poniżej trochę informacji praktycznych.

Podróż

Podróż do Australii jest wymagająca. Z Polski (z Europy) nie ma bezpośrednich połączeń lotniczych. Trzeba się przygotować na minimum jedną lub nawet trzy przesiadki. Im mniej przesiadek, tym lot jest droższy. Im więcej śródlądowań, tym nasza podróż będzie tańsza, ale może trwać nawet 3 dni oraz oznaczać wiele godzin czekania na kolejne połączenia. Najlepsze warunki lotu oraz siatkę połączeń oferują Etihad Airways, Quantas oraz Emirates.

Lot z dzieckiem

Dziecko do 2 r. ż. podróżuje na kolanach rodziców, chyba że wykupimy dodatkowe siedzenie. Na długich dystansach linie lotnicze oferują łóżeczka do spania dedykowane małym dzieciom. Ich liczba jest jednak ograniczona i nie ma możliwości wcześniejszej rezerwacji. Takie łóżeczko jest odpowiednie dla dziecka rocznego lub o wadze do 10 kg, czego nie powiedziała mi Pani na infolinii przed zakupem biletu, a okazało się już w samolocie. Prawie piętnaście godzin z Laurą na kolanach to nie był najwygodniejszy czas w naszym życiu, szczególnie że zamiast miejsc w pierwszym rzędzie siedzieliśmy upchnięci w drugim.  Miejsca na nogi było mało, samolot był pełen. Paradoksalnie podróż okazała się jednak lepsza, niż lot z Warszawy do Dubaju, który trwał 5,5 h. Większość trasy Laura przespała, a po drugie lot był spokojniejszy, bo większość pasażerów spała razem z nią. Wracając do Polski wylatywaliśmy z Melbourne również w nocy. Po raz kolejny najdłuższy lot przypadł naturalnie na czas naszego snu. Tym razem w samolocie było sporo wolnych miejsc, więc bez problemu udało nam się zająć cały rząd siedzeń. Mimo wszystko, kładąc Laurę na siedzeniach obok siebie musieliśmy czuwać żeby nie spadła, ale i tak komfort podróży był o niebo lepszy. Lot z większym dzieckiem siedzącym na własnym siedzeniu na pewno będzie bardziej komfortowy. Poza tym takie dziecko jest łatwiej czymś zainteresować.

Jak przetrwać długi lot?

Po pierwsze, wybierzcie taki lot, który przypadnie na Wasze godziny nocne i sen Waszych dzieci. Patrz wyżejJ  Dzięki temu podróż będzie o wiele spokojniejsza. Po drugie, warto przygotować na okazję wyjazdu specjalne zestawy dla małych podróżników, w których się znajdą same nowości. Mogą to być nowe książeczki, naklejanki, jakieś figurki, cokolwiek uznamy, że zadziała i zaciekawi nasze dziecko. Maluchy nie potrafią na dłużej skupić uwagi, więc jeśli nic już nie pomaga, to uratują Was bajki, które możemy puścić dziecku w samolocie. Wybór jest naprawdę duży. Lecąc do Australii zabrałam ze sobą sporo nowych zabawek, ale dwuletnia Laura interesowała się nimi tylko przez chwilę, dlatego na pewnym etapie bardzo pomogła nam Świnka Peppa;) Lecąc Emirates miłym akcentem jest przygotowany dla dzieci mały zestaw podróżny, w którym otrzymaliśmy kocyk, znikopis, kredki i kolorowanki dla Laury. Dla małych dzieci linie lotnicze oferują słoiczki z obiadami czy deserami do podgrzania. Zawsze można też poprosić o gorącą wodę, dodatkowy koc czy poduszkę.

Co może wpływać negatywnie na dziecko w trakcie długiego lotu?

Może to być charakterystyczny „hałas” samolotu, to że ciągle chodzą stewardessy z napojami, tacami, jedzeniem itp. Wybierając lot nocny, tego typu stresorów dla dziecka jest zwyczajnie mniej. Mimo, że dziecko lecące na własnym siedzeniu ma zapewniony posiłek, a maluch dostanie słoiczki, to uważam, że na drogę warto zabrać też swoje jedzenie. Sprawdzi się szczególnie, jeśli mamy niejadka. Pamiętajmy, że głodne dziecko to złe dziecko. W podróż do Australii zabraliśmy z Polski termos z rosołem, bo wiedziałam, że Laura nie zje nic z menu pokładowego. Wzięliśmy też własne przekąski, bo nie zawsze jest czas na zjedzenie czegoś pożywnego między połączeniami.  Nie było problemu z ich transportem w bagażu podręcznym, ale musieliśmy wszystko zjeść lub wyrzucić przed przejście kontroli granicznej w Australii.

Jet lag

Różnica czasu między Australią a Polską wynosi między 8 a 11 godzin. Prawie na pewno będziecie mieli jetlag i „stracicie” jeden dzień pobytu. Pierwszy raz do Australii poleciałam sama w 2012 r. Po wylądowaniu i zakwaterowaniu spałam 17 godzin. Lecąc z Laurą nie mieliśmy takiego komfortu. Wylądowaliśmy w Melbourne w nocy, a nasz organizm był wciąż w fazie przedpołudniowej. Laura była wyspana, my gorzej, w związku z czym kiedy nam zamykały się oczy, ona wcale nie chciała spać. Jetlag trwał 4 dni, w trakcie których nie miała apetytu i budziła się o 23:00, po czym buszowała do 3 nad ranem.  Wracając do Polski, jetlag był łagodniejszy, „odzyskiwaliśmy” jeden dzień, ale wciąż potrzebowaliśmy kilku na powrót do formy.

Wiza

Podróżując do Australii  w celach turystycznie trzeba mieć wizę, ale jest ona bezpłatna.  W kilka minut po wypełnieniu formularza aplikacyjnego na stronie Ambasady przychodzi na maila potwierdzenie uzyskania wizy. Nie trzeba nic drukować, na lotnisku po zeskanowaniu naszego paszportu, numer wizy pokaże się automatycznie w systemie.

Kontrola na lotnisku

Australia bardzo rygorystycznie pilnuje swoich granic. Nie wolno wwozić na jej teren wielu rzeczy, a w szczególności jakichkolwiek produktów odzwierzęcych czy roślinnych. Lepiej ograniczyć w swoim bagażu rzeczy do ubrań, niezbędnych leków czy kosmetyków, żeby nie stresować się czy przewozimy coś niedozwolonego. Przed lądowaniem wypełnia się specjalny formularz, w którym deklaruje się m.in. czy mamy w bagażu produkty zakazane. Po wylądowaniu i przejściu kontroli paszportowej, podróżni mogą być poddani wyrywkowym kontrolom bagażu. Strażnicy mają do dyspozycji psy i możemy być poproszeni o otworzenie naszego bagażu zanim wyjdziemy do hali przylotów (jeśli pies coś wywącha).  My nie musieliśmy otwierać toreb, ale widziałam takie przypadki. W drugą stronę już nie jest tak restrykcyjnie i na pewno mniej stresująco.

Poruszanie się po Australii

Poruszając się po Australii najlepiej jest wynająć samochód lub kamper. Cenowo nie wychodzi najgorzej, bo benzyna jest względnie tania. W dużych miastach typu Melbourne czy Sydney komunikacja miejska jest dobrze rozwinięta, ale jeśli chcemy pojechać poza aglomeracje to nie ma lepszej opcji niż wynajęte auto. Możemy też latać między miastami. Jest to opcja racjonalna czasowo i cenowo. Bilety kolejowe są drogie, kolej nie jest popularna, a autobusem nie dojedziemy wszędzie. Większość Australijczyków porusza się samochodami i uważa za coś zupełnie normalnego jechać do kogoś kilkadziesiąt kilometrów na kawę:)

W Australii obowiązuje ruch lewostronny.

Drogi

Z uwagi na fakt, że większość Australijczyków porusza się po kraju autem, sieć dróg jest bardzo dobrze rozwinięta. Dojedziemy praktycznie wszędzie. Co ważne, limit prędkości to 100 km/h na autostradzie i lepiej go nie przekraczać. Australijczycy jeżdżą bardzo przepisowo, bo za niestosowanie się do ograniczeń prędkości płaci się wysokie mandaty.

Australijczycy

Rdzenni mieszkańcy Australii to Aborygeni, ale ciężko spotkać na ulicy Aborygena. Australia to tygiel kulturowy. Większość rodowitych Australijczyków to potomkowie emigrantów z Wielkiej Brytanii. Po II wojnie światowej na wyspę przybyło za pracą i lepszym życiem wielu Europejczyków, w tym sporo Polaków.  Australijczycy są bardzo otwarci i sympatyczni. Chętnie pomagają i w miarę łatwo można zrozumieć ich akcent.

Jedzenie

Nie ma czegoś takiego jak typowa kuchnia australijska. Owszem, można spotkać w restauracji stek z kangura, ale kuchnia jest bardzo zróżnicowana i odzwierciedla różnorodność kulturową kontynentu. Zjecie doskonałą włoską pizzę, indyjskie curry, chińskie pierożki czy grecką pitę. Restauracje oferują menu dla dzieci, ale jest ono dość ubogie. Praktycznie zawsze są to nuggetsy z kurczaka z frytkami (niestety większość to mrożonki), ryba smażona lub makaron. Australijczycy jadają mało zup. Rzadko można je spotkać w kartach restauracji. Żeby zjeść rosół lub zupę jeździliśmy do restauracji chińskich na bulion z makaronem. Największe supermarkety to Woolworths oraz Coles. Działa też Aldi, a w mniejszych miastach Foodworks. W Aldim będzie taniej, ale oferta znacznie mniejsza. W dużych marketach często spotkacie jogurty czy inne produkty pakowane w większym rozmiarze niż w Polsce, np. jogurty o pojemności 1 litra. W związku z tym, jak podróżowaliśmy kamperem to nie opłacało nam się robić zakupów. Kupowaliśmy tylko napoje, owoce i przekąski. Śniadania i resztę posiłków jedliśmy w kawiarniach i restauracjach.

Pogoda

Najlepszy czas na lot do Australii to późna wiosna lub koniec lata/ początek jesieni. Lato jest przeważnie upalne i słońce w Australii nie opala, tylko parzy. Nie znajdziecie w drogerii kremu z filtrem poniżej 50 UVP. Australijskie lato jest upalne i pogoda nie sprzyja przemieszczaniu się. W takich momentach, jedyne o czym można marzyć to kąpiel w oceanie lub klimatyzacja. Z Laurą polecieliśmy w październiku i mimo, że w Victorii była wiosna to pogoda była kapryśna. Za słońcem udaliśmy się zatem do New South Wales oraz do stanu Queensland. Tam jest praktycznie zawsze ciepło i w zależności od pory roku może być tylko ciepło lub jeszcze cieplej. Planując wyjazd z dziećmi lepiej nie jechać w środku lata, bo wysokie temperatury będą dla nich zbyt męczące.

Bezpieczeństwo

Australia to bardzo bezpieczny kraj. Na pewno w największych miastach są okolice, gdzie trzeba uważać, ale ogólnie nigdy nie poczuliśmy zagrożenia czy stresu związanego z miejscem pobytu.

To nieprawda, że na każdym kroku czyhają na ludzi węże i pająki giganty. W strefie subtropikalnej na pewno takie zagrożenie występuje częściej, ale wszystko zależy od miejsca, do którego pojedziemy. Prawdą jest, że kangury mogą być niebezpieczne i lepiej na nie uważać, szczególnie na drodze. Zwierzęta te lubią wyskakiwać przed maskę samochodu jadącego po trasie. Wypadki z udziałem kangurów są dosyć częste. Gdy wynajmowaliśmy kamper, z uwagi na dzikie zwierzęta na drogach nie wolno nam było jeździć po zmroku. Tzn. jeśli mielibyśmy wypadek jadąc po ciemku, to szkoda nie zostałaby objęta ubezpieczeniem.

Ceny

Oprócz benzyny, koszty pobytu w Australii są dosyć wysokie. Ceny w restauracjach należy zakładać, że będą około 2-3 razy wyższe niż w Polsce. 1 AUD to około 2,7 – 2,9 PLN. Oferta lunchowa to koszt ok 10-15 dolarów za osobę. Przykładowo, cena pizzy dla jednej osoby we włoskiej restauracji w Melbourne wynosi między 20 a 30 dolarów. Z drugiej strony, kawa latte praktycznie wszędzie gdzie byliśmy kosztowała 4,5 AUD, czyli praktycznie tyle co w Warszawie. Nocleg w motelu to koszt około 100  – 120 dolarów za pokój (bez luksusów). Dlatego tak popularne i rozwinięte w Australii są kempingi, ale to temat na osobny wpis.

Płatność kartą

Praktycznie wszędzie można płacić kartą. Przy rezerwacjach hoteli czy auta, wymagana jest karta kredytowa.

Największe miasta

Największe i najciekawsze miasta Australii to Sydney, Melbourne, Brisbane, Perth i Adelajda. Stolicą jest Canberra, ale pełni ona funkcję bardzie administracyjną niż centrum życia kraju. Każdy stan ma swoją „stolicę”. Poza Canberrą, największe miasta są zlokalizowane wzdłuż wybrzeża. Mniejsze miasteczka Australii są do siebie bardzo podobne. Australia to stosunkowo „młody” kraj, więc nie ma tam zbyt wielu miejsc historycznych. Największą wartością kontynentu jest jego bogactwo przyrodnicze.

5 1 vote
Article Rating
Zapisz się
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments